sobota, 30 sierpnia 2014

Wakacje 2014 - Park Narodowy Peak District

Witajcie po krótkiej przerwie

Plany były zgoła inne. Mieliśmy w lipcu jechać w Karkonosze. mieliśmy zabookowane miejsce  w pensjonacie,wszystko było zaplanowane. Plany jednak wzięły w łeb ponieważ duży M zmienił pracę. Kiedy mógł ustalić nowa datę urlopu nie zostało nam wiele czasu do namysłu ani wiele dni ,które mogliśmy wykorzystać na leniuchowanie. Skończyło się na tym ,że z dnia na dzień podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Sheffield,aby spędzić nieco czasu na wędrówkach po Parku Narodowym Peak District. Było warto. Park jest przepiękny. Trochę górek ,strumyków ,przepiękne wioski i wszystko to dosłownie tonie w dywanie z wrzosów .

W paru kolejnych postach opisze miejsca gdzie byliśmy. Wyjazd uważam za bardzo udany. Polecam serdecznie.Okolice przepiękne,idealne miejsce do spędzenia wakacji z małym dzieckiem.

Zacznę może od samego miasta Sheffield ,w którym mieliśmy noclegi. Miasto jest bardzo duże (piąte co do wielkości w Anglii). Mimo to w tygodniu nie zauważyliśmy właściwie żadnych korków na ulicach ,mało ludzi... Było to dość zaskakujące. Niemniej jak to ,że w Sheffield jednym ze środków komunikacji są tramwaje. Sporo szersze niż w Gdańsku, no i kursują stosunkowo rzadko . Początkowo śmialiśmy się,że jeżdżą chyba raz na dobę,bo trudno było jakikolwiek tramwaj przyuważyć. Ludzie w Sheffield są mili ,ale miałam wrażenie,że bardziej zdystansowani i bezpośredni niż w Bedford. Mówią z akcentem trochę podobnym do szkockiego. Miasto ma dość przyjemną architekturę,pomimo mieszanki stylów nie jest przytłaczające. Ciekawe wrażenie robi przejazd przez dzielnice przemysłowe. Ogromne stare fabryki ,magazyny. Wszystko oczywiście z ciemno czerwonej cegły. Dość charakterystyczne puby ze zdobionymi  musztardowo/bursztynowymi fasadami.


Dzielnice miasta rozmieszczone są na mocno pagórkowatym terenie. 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Czy Bedford to bezpieczne miasto ?

Witajcie kochani czytelnicy !

Mój dzisiejszy post to taka osobista refleksja na temat poziomu bezpieczeństwa w mieście , w którym obecnie mieszkam.  Ostatnimi czasy bedfordzkie wiadomości są mało zabawne i niestety uważam ,że jest to po części wina lokalnych władz.  Za mało patroli na ulicach daje wolną drogę tzw szumowinom na , delikatnie rzecz ujmując ,  zachowania antyspołeczne.

Przyjeżdżając tutaj zdawałam sobie sprawę ,że Anglia to kraj gdzie zdecydowanie częściej dochodzi do aktów przemocy niż w Polsce. Wiem dobrze o tym,że w Bedford jeszcze nie jest tak źle i to w sumie dość spokojne miasto. Na początku czułam się dość nieswojo po zmroku i starałam się jak najszybciej dostać  do domu ,teraz czuję się swobodniej i omijam po prostu podejrzane miejsca. Czuję się w sumie bezpiecznie, ale codzienne wiadomości przypominają mi o tym ,że należy na siebie bardzo uważać.

Od razu uprzedzam : Nie piszę tego posta aby nastraszyć kogokolwiek !!! Chciałabym jednak odpowiedzieć innym na pytanie,na które sama kilka miesięcy temu szukałam odpowiedzi. a tym samym przestrzec przed tzw szlajaniem się po nocy ,zostawianiem otwartych okien na parterze / w domu kiedy wyjeżdżamy na wakacje itp. 

Z czym niepokojącym można się spotkać w Bedford? Wg mnie najbardziej nagminne są pobicia,  w ogóle awantury często z użyciem narzędzi typu pałka drewniana,metalowa, noże a nawet maczety :/. Jak duży jest to problem ? A widzieliście kiedyś coś takiego w Polsce ?

Pojemnik na noże. Coś na zasadzie  - zanim zrobisz komuś krzywdę ,zastanów się i wyrzuć broń 

Morderstwa również czasem się zdarzają. Od czasu jak tutaj jestem były 2 dość głośne sprawy.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Grafham Water

Weekend znów aktywnie. W niedzielę pojechaliśmy ok. 30 km od Bedford nad zbiornik wodny Grafham Water. Wokół niego wiedzie ścieżka rowerowa  o długości ok 16 km. Pogoda dopisała ,ale w powietrzu już się czuje nadchodzącą małymi krokami jesień.

Nad samym zbiornikiem wieje porządnie i ma się czasem wrażenie ,że jest się nad morzem. Fale,huk wiatru ...
Tęsknię za morzem. W Gdańsku plażę miałam pod bokiem. Tutaj niestety trzeba jechać sporo kilometrów i w tym roku raczej się to nam nie uda.

Grafham Water to nie tylko sam staw ,na którym można uprawiać sporty wodne takie jak chociażby windsurfing. To również rezerwat przyrody . Wystarczy odbić od głównej ścieżki aby dojść do jednego z wielu punktów obserwacji ptaków. Idealne miejsce na rodzinny wypad  - na szlaku 2 punkty gastronomiczne,place zabaw,wypożyczalnia rowerów. Gorąco polecam

Grafham Water Nature Reserve


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Ścieżki i szlaki w Anglii

Dzisiaj słów kilka o wędrowaniu po zakątkach Anglii.

Jak już kiedyś wspomniałam każdy okręg ,hrabstwo jest wręcz poszatkowany ścieżkami spacerowymi . W samym Bedford jest 980 km takich szlaków ! (dla pieszych,do jazdy konnej, szlaków wodnych). Do tego dochodzą jeszcze drogi rowerowe .

Dla wszystkich ,którzy chcą sobie podejrzeć gdzie i jakie są to szlaki wklejam link do mapy urzędowej miasta Bedford MAPA ONLINE.

Szlaki prowadzą często przez czyjeś pola, zagrody a nawet prywatne ogrody. Normą jest przechodzenie przez pastwisko ,na którym pasą się owce,konie,krowy ,a nawet byki. Od razu uprzedzam ,że większość zwierząt jest bardzo bardzo towarzyska :). Konie zazwyczaj od razu podbiegają i chcą być głaskane,młode byki również są bardzo zainteresowane wędrowcami i nie ukrywam,że parę razy serce zabiło mi zdecydowanie mocniej ze strachu :D.

Tutaj kuce spotkane na jednym ze szlaków - postanowiły stanąć dokładnie przy bramce ,którą mieliśmy przejść dalej



czwartek, 7 sierpnia 2014

Sandy & Blunham

Dzisiaj fotki z ubiegłego weekendu . Prawie 12km  wędrówki pomiędzy pełnymi uroku miasteczkami Sandy  i Blunham niedaleko Bedford. Większość trasy wzdłuż rzeki Ivel .

Sandy bedfordshire

sobota, 2 sierpnia 2014

Krewni i znajomi królika

Witajcie moi mili

Dzisiaj troszkę z innej beczki . O znajomych rzecz mowa.

Niedawno doszło do mnie ,ze od momentu kiedy zamieszkaliśmy na Wyspach najbardziej ucierpiało nasze życie towarzyskie. Żeby nie było  - i w Polsce nie było fenomenalne,ale tutaj istotnie odczuwamy zmiany.

Nie jestem typem osoby wychwytującej niczym radar dźwięk polskiego  języka i pędzącej ku niemu jak ćma do światła. Nie lubię trzymania się z kimś z tytułu poczucia tożsamości rasowej,religijnej czy tez nacjonalistycznej. Oceniam ludzi jako ludzi .Niemniej nasz rozwinięty język ,historia,nawyki  i mentalność stawia wysoko poprzeczkę w wyborze znajomych do spędzania razem czasu ,śmiania się z głupot  i rozkminiania poważnych dylematów. Polacy są wyjątkowo specyficznym narodem  - jesteśmy niewiarygodnie otwarci  - doceniłam to dopiero tutaj.

Na jednym z ostatnich spacerów doszliśmy z dużym M do wniosku ,że chyba aby znaleźć "normalnych" znajomych należy chyba  dać anons . Może bez sensu się miotać po omacku i wiecznie zawodzić na wszystkich ....

Zamieszczam zatem ogłoszenie. A nuż znajdzie się ten ktoś kto stwierdzi ,że jest to na tyle pokręcone,że ma ochotę w to wejść :P


A tak dzisiaj za oknem